Pożar w owczarni

Złożona ponad 20-sto godzinna akcja, rzesza zawodowych strażaków oraz druhów ochotników, ogromna gama specjalistycznego sprzętu ratowniczego i dramatyczny finał – tak w skrócie można opisać zdarzenie, do którego doszło 10 maja 2019 roku w Pianowie (gm. Kościan) w województwie wielkopolskim.

O godzinie 14.06 w piątek 10 maja 2019 roku dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego w Kościanie  odebrał zgłoszenie o zawaleniu się stropu w jednym z budynków inwentarskich, w wyniku czego doszło do pożaru zgromadzonej tam słomy. Zdarzenie miało miejsce  na terenie Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Pianowie w gminie Kościan. Na miejsce natychmiast zadysponowano jednostki ochrony przeciwpożarowej. Pierwsze zastępy z JRG Kościan już po 6 minutach dotarły do celu, tym samym rozpoczęto działania ratowniczo-gaśnicze.

pozar dym wozy straz pozarna 1024x688 - Pożar w owczarni

Pierwsza faza działań

pozar hali woz strazacki 300x202 - Pożar w owczarni

Zastana sytuacja na miejscu była dość poważna i skomplikowana. Na podstawie wydobywających się płomieni i dymu ustalono, że pali się zawalona część budowli od południowego szczytu oraz cała powierzchnia poddasza, gdzie zgromadzone były baloty słomy i siana. Z informacji uzyskanych od świadków wynikało, że wewnątrz znajduje się operator koparki, który nie zdążył uciec. Natomiast zwierzęta w ilości około 400 owiec zostały wyprowadzone z obiektu przed przybyciem jednostek straży pożarnej.

W wyniku rozpoznania dowodzący ustalił, że e względu na widoczne zniszczenia południowej części budynku w wyniku zawalenia się stropu i naruszenia stabilności konstrukcji, nie ma możliwości wprowadzenia do wewnątrz ratowników, celem przeszukania tej części obiektu. Przeszukanie i nawoływanie prowadzone z zewnątrz nie przyniosło żadnych rezultatów. Wprowadzenie dwóch rot strażaków do północnej części parteru również nie przyniosło pozytywnych efektów.

strazacy gaszenie osp 300x202 - Pożar w owczarni

Równolegle z prowadzonym rozpoznaniem rozpoczęto działania gaśnicze w natarciu. Ze względu na rozmiary zdarzenia dysponowano kolejne siły i środki.  W miarę ich przybywania, wykorzystując  otwory technologiczne na poddaszu oraz  wejścia do części parterowej zlokalizowane od  wschodniej strony  podano łącznie 11 prądów gaśniczych, w tym jeden z podnośnika hydraulicznego. Tym samym zorganizowano zasilanie wodne, tworząc bufor wodny za pomocą zbiornika przenośnego. Dostarczanie środka gaśniczego w postaci wody odbywało się poprzez system dowożenia średnimi i ciężkimi samochodami gaśniczymi z hydrantów zlokalizowanych w okolicy i sąsiednich miejscowościach.

strazacy woda pcw 300x202 - Pożar w owczarni

W międzyczasie, za pośrednictwem Stanowiska Kierowania Komendanta Wojewódzkiego PSP w Poznaniu do działań zadysponowana została Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza z JRG 4 Poznań oraz kontener ze sprzętem ochrony dróg oddechowych z JRG 6 Poznań. Na miejsce akcji udała się również grupa operacyjna Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego.

Kierujący Działaniem Ratowniczym podzielił teren akcji na trzy odcinki bojowe. Pierwszy z nich obejmował działania gaśnicze w obszarze zawalenia się stropu, drugi w pozostałej części budynku,
a trzeci stanowił zaopatrzenie wodne. Tym samym wyznaczono kanał ratowniczo-gaśniczy B 047, na którym prowadzono korespondencję radiową. Stanowisko Kierowania Komendanta Wojewódzkiego w Poznaniu przydzieliło również kanał dowodzenia i współdziałania B 048. Zamiar taktyczny obejmował zlokalizowanie i ugaszenie pożaru oraz usunięcie niezbędnych elementów zawalonej konstrukcji, celem wprowadzenia ratowników do wnętrza i odnalezieniu zaginionego pracownika.

Poziom taktyczny dowodzenia działaniami

O godzinie 15.10 na miejsce przybył Zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Kościanie, który po zapoznaniu się z zastaną sytuacją przejął dowodzenie nad działaniami ratowniczo-gaśniczymi. Realizując dowodzenie na poziomie taktycznym, utrzymał on wcześniej postawiony zamiar taktyczny.

pozar owieczka 1024x688 - Pożar w owczarni

Ratownicy SGPR, którzy dotarli na miejsce zdarzenia na bieżąco za pomocą tachimetru kontrolowali stateczność ściany szczytowej budynku. Widoczna była jej powolna degradacja oraz odchył o 3-4 cm/godzinę. Z tego powodu utrzymano decyzję o prowadzeniu działań wyłącznie z zewnątrz, gdyż wprowadzenie do środka ratowników obarczone było zbyt dużym ryzykiem.

sztab pozar 300x202 - Pożar w owczarni

Na miejscu obecny był Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, wójt gminy Kościan, przedstawiciele służb i podmiotów współdziałających, którzy wraz
z funkcjonariuszami KP PSP Kościan i KW PSP Poznań tworzyli doraźny sztab, będący organem doradczym Kierującego Działaniem Ratowniczym. Bezpośrednio z miejsca prowadzonych działań informacji ogólnopolskim i lokalnym mediom udzielał oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Kościanie, a nad bezpieczeństwem biorących udział w akcji czuwał zespół Państwowego Ratownictwa Medycznego.

O godzinie 16.51 pożar został zlokalizowany, jednak akcja gaśnicza nie zakończyła się. Polewanie wodą tlących się balotów siana i słomy oraz dogaszanie pojedynczych zarzewi ognia trwało jeszcze kilka następnych godzin. Opanowanie żywiołu pozwoliło na przegrupowanie sił i środków oraz wydanie posiłku regeneracyjnego dla strażaków. Dalsza faza akcji, prowadzona w zawalonej części obiektu
nie należała do łatwej.

Prace rozbiórkowe i przeszukiwanie gruzowiska

Jedyną możliwością na wprowadzenie ratowników i dokładne przeszukanie gruzowiska było wyburzenie wciąż niestabilnej południowej ściany szczytowej budynku, celem dalszego usuwania elementów konstrukcyjnych.  W działania te włączono Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Technicznego JRG 7 Poznań. Za pomocą drabiny mechanicznej z łamanym przęsłem z JRG 2 Poznań zaczepiono linę o kalenicę dachu, a następnie przy pomocy ramienia holowniczego ciężkiego samochodu ratownictwa technicznego wyburzono ścianę. Kolejno wykorzystując ładowacz czołowy podstawiony przez właściciela obiektu usunięto duże fragmenty uszkodzonego muru, celem umożliwienia wejścia ratownikom. W pierwszej kolejności na gruzowisko weszli strażacy SGPR, którzy przystąpili do ręcznego odgruzowywania, ponieważ nie było możliwości zastosowania geofonów i kamer wziernikowych. Ze względu na ciągłe zadymienie od dogaszanego siana i słomy ratownicy pracowali w aparatach ODO, co spowodowało zadysponowanie kolejnego kontenera z tego typu sprzętem z KP PSP Ostrów Wielkopolski.

Wraz z nastaniem zmroku teren akcji oświetlono i prowadzono dalsze przeszukiwanie gruzowiska przez strażaków. Prace przy pomocy sprzętu mechanicznego przełożono na dzień następny ze względu na późną porę. W związku z tym, że ciągłe przeszukiwanie gruzowiska nie przynosiło oczekiwanego efektu o godzinie 2.00 postanowiono ograniczyć działania do minimum, planując ich wznowienie kolejnego dnia. Na miejscu pozostały dwa zastępy zabezpieczające miejsce zdarzenia.

Tragiczny finał

Kolejnego dnia, czyli 11 maja od samego rana wznowiono prowadzenie akcji poszukiwawczej. W pierwszej fazie przystąpiono do ręcznego odgruzowania rejonu nie przeszukanego poprzedniego dnia. O godzinie 7.57 po przerzuceniu grubej warstwy spalonej słomy, która spadła z poddasza, między fragmentami zawalonego stropu znaleziono zaginionego  62-letniego pracownika. Ze względu na widoczne obrażenia oraz częściowe zesztywnienie pośmiertne odstąpiono od prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Przybyły  na miejsce lekarz stwierdził zgon, a policja i prokurator przystąpili do wykonywania swoich czynności. Działania zakończono o godzinie 10.40 w dniu 11 maja po ponad 21 godzinach, protokolarnie przekazując miejsce akcji właścicielowi.

hala wyburzenie policja 1024x688 - Pożar w owczarni

Łącznie w działaniach brało udział 127 strażaków w sile 36 zastępów Państwowej Straży Pożarnej z Kościana, Poznania i Ostrowa Wielkopolskiego oraz druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych z Kościana, Czempinia, Racotu, Głuchowa, Gryżyny, Starego Bojanowa, Krzywinia, Czacza, Turwi, Nietążkowa, Bonikowa i Spytkówek. Na czas prowadzonych działań gotowość operacyjną w siedzibie Komendy Powiatowej PSP odtworzyła jednostka OSP Śmigiel.

                Finał akcji, choć przewidywany przez wszystkich uczestników działań, okazał się tragiczny. Zawsze istniała iskierka nadziei, że przeszukiwania zakończą się wynikiem negatywnym, jednak w tym przypadku tak nie było. Trud i wysiłek, jaki włożyli w tę akcję strażacy i wszystkie inne zaangażowane podmioty tym razem nie przyniósł rezultatu w postaci uratowanego ludzkiego życia. Jednak każda akcja to nowe doświadczenia niezwykle przydatne w strażackiej codzienności, gdy po raz kolejny słychać będzie alarmowe dzwonki.

Lubię to!
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *